Reputation Management

Po raz kolejny rząd na 2 dni przed terminem powrotu do pracy ogłasza przedłużenie zasiłku dla rodziców dzieci do 8 lat.

Nagle, bez ostrzeżenia, z niewiadomych powodów, przy wszechobecnym rozluźnieniu restrykcji, podczas propagacji "odmrażania" gospodarki.

Taki sposób rządzenia pokazuje całkowity brak szacunku dla pracodawców, którzy nagle znowu muszą w 2 dni znaleźć zastępstwa lub zatrudnić nowych pracowników. To także spychanie matek w strefę bezrobocia, bo czy na pewno wszystkie znajdą prace  po ponad 3 miesiącach nieobecności?

Chrześcijanie - kiedy znów będziecie rozsądni i solidarni

Od wielu tygodni na naszej scenie politycznej dokonuje się cud wyborczych prezentów oraz obietnic, a gdyby wszystkie się spełniły, raj na ziemi za życia byłby na dotknięcie ręki.
Rozsądek nakazuje jednak przefiltrować ziarno od plew, ocenić na co nas stać a co jest lekkomyślnym rozdawnictwem i rozróżniać wieszanie gruszek na wierzbie od zbioru owoców pracy.

Niestety liderzy politycznej walki nie prezentują się tu zbyt dobrze - słaba opozycja bez porywającego programu i rządzący, którzy uznali, iż ważniejsze jest wspierania wybranych grup społecznych od solidarnego wspierania walki ze skutkami pandemii wszystkich płacących podatki.

BON Turystyczny - nadzieja czy miraż?

Z duża nadzieją najbardziej dotknięta przez COVID19 branża turystyczna czeka na uruchomienie anonsowanego ponad miesiąc temu bonu turystycznego. Konkretne założenia tego cennego programu pojawiły się w mediach - czekając na finalne przepisy trudno jednak nie uznać, iż mamy na razie projekt według którego z powodu terminu ważności  bonu zakładanego aż na 2 lata pomoc może przyjść za późno - podczas gdy branża potrzebuje gości już teraz, w szczególności przez najbliższy rok (za 2 lata turyści mogą bowiem nie mieć już gdzie zrealizować tych wspaniałych bonów...).

Krajobraz po 2 miesiącach.

Czy naprawdę wiemy dokąd zmierzamy?

Polacy są zdezorientowani - w jednych miejscach (duże miasta) gdzie na ulicach dopiero co stały patrole policji i karały za wyjście z domu mieszkańcy tłumnie wylegli na ulicę lub wyjechali na łono natury - a w innych ( w szczególności na prowincji) życie wciąż toczy się jakby w kosmosie - w praktyce poza kolejkami do sklepów i maskami na twarzach przechodniów pandemii właściwie nie widać

DEMOKRACJA TO NIE PARTIOKRACJA

Stan epidemii nie uzasadnia chyba paroksyzmów politycznych, z którymi mamy do czynienia od kilkudziesięciu dni. Okazało się, że struktura państwa nie jest gotowa sprostać takim wyzwaniom. Mimo, iż trudno mówić o jakimś stanie ekstremalnym - rządzący twierdzą nawet, iż nie ma przesłanek dla wprowadzenia stanu wyjątkowego.

 A jednak trudno uznać za normalne wszystko to, co dziej się z legislacją jak i z wyborami prezydenckimi. Wprowadzane są rozporządzenia z całkowicie absurdalnymi przepisami, zmienianymi wkrótce (wchodzenie do lasu), czy nawet praktycznie w trakcie ogłaszania rozporządzeń (odprawianie nabożeństw przez księży w maskach).

Jeszcze gorzej jest z ustawami. Nie można stworzyć sensownych projektów - zapisy merytoryczne są niedopracowane, a do tego nie wiadomo kto dopisuje do ustaw postanowienia w rodzaju wyłączania odpowiedzialności urzędników. Procedura to już zupełna zgroza. Posłowie głosują nad setkami stron przepisów, których nie mieli nawet możliwości przeczytać. Wszystko to jest jedną wielką fikcją - trudno właściwie powiedzieć, jakie będą realne skutki podejmowanych działań.

Jeśli uznać, iż bałagan który powstał nie jest adekwatny do zagrożenia, trzeba zapytać o jego faktyczne przyczyny. Diagnoza wydaje się jasna. Stan kryzysu, może nie znikomego, ale też nie zagrożenia egzystencjonalnego udowodnił niewydolność systemu politycznego. Jego istota to partiokracja, polegająca na stopniowym eliminowaniu klasycznych władz publicznych na rzecz dominacji partii. 

Uczciwość nakazuje solidarność!

Z każdym dniem otaczająca nas codzienność zmienia się nie do poznania - choć jeszcze trochę za mgłą, niezbyt ostro - jednak trudno nie zauważyć, że za kilka tygodni lub miesięcy będziemy żyli w całkiem nowych realiach - na nie wiadomo jak długo zmieni się cały świat.

Koszty gospodarcze będą ogromne, a szczególnie mocno dotknięte będą niestety regiony uboższe. 

Dlatego działania muszą wspierać wszystkich - nie  ma bowiem gorszych i lepszych Polaków - jednak niestety pierwsze tygodnie nie potwierdzają takiego solidarnego podejścia rządu, parlamentarzystów i samorządów.

Sfinansowanie kosztów zatrzymania przedsiębiorstw w marcu w praktyce wyłącznie na koszt firm dotkniętych bezpośrednio przez skutki koronawirusa trudno uznać za uczciwe - w szczególności gdy to Państwo zakazało lub ograniczyło ich działalność dla dobra całego społeczeństwa - a następnie nie dość że nie zamierza im zrekompensować strat to od kwietnia wspiera w zróżnicowanym wymiarze wybrane grupy według niezrozumiałego klucza,  po uważaniu - za nic mając podstawowe założenie solidarnego współdziałania i wzajemnego wspierania

Kto naprawdę zapłaci?

Z zaskoczeniem w poniedziałkowy poranek usłyszeliśmy jak Michał Dworczyk potwierdził w porannej rozmowie w RMF, iż jednym z istotnych powodów nie ogłaszania stanu nadzwyczajnego jest konieczność wypłaty odszkodowań dla przedsiębiorstw nie działających w wyniku ogłoszonych ograniczeń... Potwierdził to też Wicepremier Gowin.

Trudno nie odczytać tych słów w inny sposób: czyli rząd nie ogłosił stanu nadzwyczajnego między innymi dlatego by kosztów pandemii nie finansować z budżetu co oznacza, że chce aby je poniosły firmy…! - czy ogłoszone alibi, iż nie stać nas na wypłacanie odszkodowań korporacjom zagranicznym ma oznaczać iż można przy okazji zabić firmy polskie - mniejsze , słabsze, nie mające takich zasobów jak międzynarodowe koncerny, które bez realnego wsparcia - po prostu nie przetrwają?

Pytanie niestety retoryczne - oby nie prorocze...

Ryszard Skotniczny, 

W drugim miesiącu epidemii w Polsce, 6 kwietnia 2020 r

Rozsądek i solidarność muszą powrócić!

Marcowe koszty pandemii w Polsce ponosi w 100% biznes.
O zmniejszenie kosztów w kwietniu – przedsiębiorcy muszą poprosić, a urzędnicy (kiedyś/ w miarę zasobów i oceny wniosku) może coś dadzą.

Państwo w imię obrony zdrowia i życia Polaków zabroniło pracować milionom obywateli, zakazało działalności tysiącom firm – jedno małe pytanie – na jakiej podstawie koszt zakazu maja ponieść firmy i ich pracownicy?

Czas próby

Ponoć w dyskusjach nad konstruowaniem ustawy nazywanej “tarczą dla przedsiębiorców” ustalono, iż co do zasady koszt obecnego kryzysu powinien być podzielony na pół między rząd a firmy. Czy to podział sprawiedliwy i czy faktycznie ustawa realizuje to założenie, można dyskutować. Jednak postawić trzeba przede wszystkim inne pytanie. Czy to ma być tak, że skutki finansowe mają dotknąć tylko przedsiębiorców i ich pracowników? Brak przecież w tarczy jakiegokolwiek wsparcia do kosztów firm poniesionych w marcu i skutki “czołowego zderzenia ze ścianą przy prędkości 140km/h” poniosą w całości - prolongata danin odwleka bowiem tylko w czasie swoisty “szafot” lecz go nie znosi.  

A co z urzędnikami, którzy de facto i tak przecież koniec końców pozostają na utrzymaniu polskich firm? Wygląda na to, że do rozwiązań w tym zakresie jakoś rządzący się nie palą...

Solidarni i rozsądni

Nieprzewidywalność skutków pandemii w trosce o to by naród i społeczeństwo przetrwało z jak najmniejszym uszczerbkiem wymusza zdecydowane działania. Jednak muszą być one rozsądne, pozbawione politycznych kalkulacji i żądzy władzy! Dlatego należy natychmiast zmienić priorytety, odwołać wszystkie nierozstrzygnięte konkursy i projekty finansowane choćby w minimalnym zakresie z publicznych środków rządowych i samorządowych nie ukierunkowanych na obronę przed skutkami epidemii. Całe dostępne pieniądze muszą być przeznaczone na dwa krytyczne dla Polski priorytety: ochrona zdrowia i obrona miejsc pracy.

Ograniczenia muszą dotyczyć kosztów utrzymania administracji, wydatków militarnych a także niestety programów socjalnych, w tym 500+ i innych. Aby kontynuować wszystkie programy "plus" co najmniej koniecznym jest pilne wprowadzenie kryterium poziomu dochodów rodziny - nie można ani jednego dnia dłużej rozdawać po równo.

 Polacy Solidarni - Pożyczka Narodowa 2020

Polski Naród wielokrotnie na przestrzeni wieków pokazywał jak bardzo potrafi się jednoczyć w obliczu zagrożenia.


Stoimy przed zagrożeniem dla zdrowia Polaków i w obliczu katastrofy gospodarczej.  Nikt już nie wątpi w zagrożenie miejsc pracy, a od 30 lat z trudem budowane bezpieczeństwo polskich rodzin za kilka tygodni może być tylko wspomnieniem.  Przedstawione propozycje jednoznacznie wskazują, iż zasoby Państwa mogą okazać się niewystarczające dla przetrwania rodzimych firm co może wywołać falę bankructw i skalę bezrobocia porównywalną z czarnym okresem lat 90-tych.
Nie bez przyczyny USA jak i  każdy zamożny kraj Europy Zachodniej podejmuje decyzję o ratowaniu swojej gospodarki i zachowaniu bezpieczeństwa obywateli poprzez realne wsparcie przedsiębiorstw i obywateli kwotami w przeliczeniu na obywatela wielokrotnie większymi niż przygotowywana dla nas  tarcza antykryzysowa. Oczywiście można by tu oskarżać polityków obecnie rządzących o zbytnie rozdawnictwo w okresie dobrej koniunktury lub koalicje rządzące w poprzednich latach  o wyprzedaż majątku i brak reform finansów – jednak dzisiaj w obliczu zagrożenia nie ma to najmniejszego znaczenia

Wspólnie i Solidarnie

Po wielu dniach Rząd opowiedział na konferencji prasowej co chce zrobić – w Chinach po 3 miesiącach  epidemia wygasa a nasi urzędnicy jeszcze nie przygotowali do wglądu społeczeństwa projektu ustaw i rozporządzeń…

Zatem tysiące pracodawców  porażonych skutkami wirusa też na koniec miesiąca przekaże pracownikom to do czego zostało zmuszone dając wypowiedzenia  lub nie wypłacając wynagrodzeń.

Setki tysięcy jeśli nie miliony pracowników ucieknie na zwolnienia lekarskie dobijając tym samym swoich pracodawców którzy przecież pierwsze 33 dni choroby muszą pokryć na swój koszt i zasili niebawem szeregi bezrobotnych.

Jeśli nie zostanie radykalnie zmieniony przygotowywany program pomocy Polskę czeka kryzys – dogonimy poziom Hiszpański  niestety w ilości bezrobotnych (około  15% a w pokoleniu do 25 lat na poziomie 30% ).  Może być nawet nasz kryzys większy ponieważ właśnie wracają  z Europy nasi migranci ekonomiczni zwalniani z pracy w pierwszej kolejności.