Reputation Management

Bezwstyd ustawy 539

Bezwstyd ustawy 539 - Władza może wszystko a nawet więcej?

(ostrzeżenie: tekst zawiera treści więcej niż na 7 sekund czytania…)

Daleko poza bieżącą politykę wykracza pytanie, czy to przedsięwzięcia w rodzaju 500+ dało obecnie rządzącym w oczach Polaków przyzwolenie, na zaskakujące działania podejmowane pod pozorom epidemii. Fatalna jakość wydawanych w związku tym przepisów prawnych każe podejrzewać, iż było to działanie celowe. Ustawy i inne unormowania zmieniane wręcz co kilka godzin, kompletnie absurdalne zakazy (np. wstępu do lasu, czy pięciu osób w kościele, niezależnie od wielkości budynku). Aż po zadziwiająco szczere przyznanie w ostatnich dniach przez szefa GIS Jarosława Pinkasa, że noszenie masek nie ma w sumie jako podstawowego, celu zdrowotnego, a raczej dyscyplinujący (sic!). Na koniec, władza najbezczelniej przepycha właśnie przez sejm prawo mówiące, iż urzędnicy i politycy niezależnie co czynią, nie może być uznane za przestępstwo, jeśli służyło zwalczaniu epidemii (projekt 539). Głosownie nad tym ma odbyć się w przyszłym tygodniu.

Bezwstydność tej inicjatywy oszołamia, jeśli weźmie się pod uwagę, iż w tym samym czasie polskie sądy są zalewane odwołaniami zwykłych Polaków od mandatów nakładanych na podstawie absurdalnych rozporządzeń (tylko w dwa tygodnie kwietnia policja skierowała do sadów 5 tysięcy spraw!). Na dodatek rozporządzeń, zawierających bardzo poważne wady prawne, gdyż w ustawach nie ma pełnych upoważnień do ich wydania, a nawet gdyby były, i tak byłoby to sprzeczne z Konstytucją, bo tego rodzaju przepisy musza posiadać rangę ustawową.

Klasa polityczna, nie mająca poczucia, że wolno jej zupełnie wszystko, przynajmniej teraz, wprowadziłaby do tej ustawy poprawkę mówiącą, iż wszelkie postępowania wszczęte na podstawie sprzecznych z konstytucją, ustawami i zdrowym rozsądkiem rozporządzeń, ulegają umorzeniu mocą niniejszej ustawy z dniem jej uchwalenia. Gdyby klasie politycznej zależało na minimum wspólnoty z narodem to prawo i przekaz do narodu byłby jednoznaczny - zdejmujemy wszystkie kary z was i niech to będzie uzasadnieniem dla tego, że za czas epidemii nie karze się też urzędników i polityków (czyli to, co jest w ustawie 539).

Po drugie, akt taki jest niezbędny, jeśli nie ma dojść do kompletnej kompromitacji państwa, jaką będzie masowe stwierdzanie przez sądy, iż kary były bezprawne, bo przepisy są skrajnie wadliwe i nie ma możliwości karania na ich podstawie.

Ostatecznym dowodem chaosu, jaki spowodowała władza było, gdy jeden z sądów uznał, iż ukarać należy również ekspedientkę, która nie chciała obsłużyć klienta bez maski. Polskie państwo wydało z siebie prawo, na mocy którego karać można tych, którzy chodzą bez maski, jak i tych, którzy nie chcą takim osobom czegoś sprzedać.

Gdyby próbować ratować państwo polskie przed kompromitacją, władza ustawodawcza powinna nie tylko przekonstruować pro-obywatelsko ustawę 539. Sejm mógłby jeszcze podjąć uchwałę, wzywającą władzę wykonawczą (rząd) do uchylenia niekonstytucyjnych, niezgodnych z ustawą rozporządzeń. W istocie są to bowiem, co najmniej w części, rozporządzenia samoistne. Ich istota polega na tym, że włada wykonawcza (rząd) przekracza swe uprawnienia i wchodzi w kompetencje władzy ustawodawczej (sejmu i senatu). Od kilku lat można zasadnie pytać, czy posłowie i senatorowie są nam w ogóle do czegoś potrzebni, skoro ich działalność sprowadza się do bezrefleksyjnego uchwalania projektów, których nie mieli nawet czasu przeczytać, nie mówiąc o rzetelnej pracy nad nimi. Jeśli komuś zależałoby na przywróceniu realnego podziału władz, funkcjonowania tych, które pochodzą z wyborów, jest to chyba moment (być może jeden z ostatnich) gdy należy to uczynić. Jak nie, to lepiej niech rząd wprost rozpędzi parlament i rządzi za pomocą dekretów - rozporządzeń.

Należałoby pewnie stawiać dalsze pytania. Jak to się stało, iż po przywołanej wypowiedzi Pinkas nie podał się do dymisji - nikt jej nie zażądał, czy ze względu na skalę kompromitacji błyskawicznej dymisji nie dokonał premier? Jeszcze ciekawsze, dlaczego polscy biskupi godzą się na łamanie praw katolików (rząd całkowicie pomija nawet postanowienia Konkordatu). Niestety, polscy hierarchowie nie wyjaśnili tego przy okazji odbytego ostatnio posiedzenia Konferencji Episkopatu Polski. To jednak temat na oddzielne rozważania, do których trzeba będzie pewnie powrócić.

Ryszard Skotniczny, Wiceprezes Regionu Podkarpacie Partii Korwin