Reputation Management

Krajowy Plan Odbudowy

Politycy lubią ogłaszać sukcesy finansowe negocjacji w Brukseli. Potem następuje przełożenie tego na konkrety i od wielu lat już wiemy, iż pieniądze często rozchodzą się według podejrzanych reguł.

Najnowsza pula to aż  57 mld euro tzw. Instrumentu na Rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności.

Jak wyjaśniła minister Małgorzata Jarosińska-Jedynak:  "Chcemy, żeby do Polski napłynęły dodatkowe środki finansowe na działania wzmacniające gospodarkę i społeczeństwo po pandemii oraz tworzące trwałe podstawy wzrostu. W tym celu w Polsce przygotowujemy Krajowy Plan Odbudowy”.

Właśnie ukazał się wykaz inwestycji, jakie w tych ramach zamierza poczynić nasze województwo. To ogromne, idące w dziesiątki, a wręcz setki milionów złotych środki. Jest jeden tylko problem. Pośród nich nie sposób znaleźć takie, które można ocenić jako wzmacniające gospodarkę. Oczywiście, województwu są potrzebne inwestycje w różne podmioty ochrony zdrowia. Ale powinny zostać poczynione raczej ze środków na ten cel. Jasne, że potrzebujemy infrastruktury - jednak budowa dróg to co najwyżej pośrednio rozwój gospodarczy. Obiekty sportowe, jak najbardziej, ale jednak trudno je chyba nazywać rozwojem gospodarczym?...

Powiedzmy wprost. Zaproponowany przez zarząd województwa podział bardzo wysokich środków, to częściowo przedsięwzięcia, które w nawet krótkiej perspektywie będą generować koszta, a nie wspierać rozwój gospodarczy. Jeśli jednak nawet tak mielibyśmy zagospodarować pieniądze dla naszego regionu, powstaje pytanie o przedsięwzięcia, których tam nie ma. Nawet po niedawnych powodziach po raz kolejny bardzo boleśnie okazało się, jak bardzo potrzebny jest zbiornik Kąty-Myscowa. Jak to się stało, że nie ma go w marszałkowskim wykazie? Czemu politycy z naszej części województwa o to nie zadbali? Naprawdę ważniejsze są typowo komercyjne przedsięwzięcia sportowe?

Jest jeszcze poważniejszy problem. Czy Komisja Europejska to zaakceptuje? Jeśli to środki na rozwój gospodarczy, to powinny obejmować chyba przedsięwzięcia, które spowodują realny wzrost ekonomiczny. Tymczasem tego brak całkowicie. Po drugie, dlaczego zarząd zdecydował się wzmacniać co prawda firmy, ale państwowe, nie należące do województwa i to na dodatek inwestycjami, które na pewno będą kwestionowane w Brukseli?

Kotłownia gazowa dla PGE z prawie 100 mln?  Unia nie popiera juz gazu jako paliwa dla takich przedsięwzięć. Spalarnia śmieci, też dla PGE za prawie 300 mln? Unia uważa spalanie śmieci za przestarzałą metodę.  Oczywiście, z koncepcjami brukselskich urzędników można polemizować. Jeśli jednak polski rząd zdecydował się na przyjęcie ich zasad gry, jaki jest sens w tym, że samorząd naszego województwa lansuje koncepcje, które nie mogą znaleźć uznania? Chodzi o to, żeby propozycje zarządu zostały w Brukseli zakwestionowane, a wtedy będzie krzyk, że Unia zła? Politycznie świetny pomysł. Ale jednak mieszkańcom Podkarpacia chyba nie bardzo o to chodzi...

Ryszard Skotniczny,  Wiceprezes Regionu Podkarpackiego Partii  KORWIN

07.09.2020