Reputation Management

Niewidoczna rewolucja

Niewidoczna rewolucja

Sięgając w głęboką już dla wielu Polaków historię, po 1989 roku trzeba było zmienić bardzo duże obszary prawa tak, by w Polsce mogła zacząć funkcjonować normalna, nie państwowa przedsiębiorczość.

Od początku przemian przedsiębiorcy narzekali na to samo - nawet w pierwszej kolejności nie na to, że przepisy ciągle się zmieniają, czy że podatki rosną- zawsze podstawowym problemem było to, iż nie dało się przewidzieć, w jaki sposób one będą działać i co zrobią z nimi urzędnicy.

Minione trzydzieści lat to ciągłe dochodzenie do punktu, gdy przepisy doprowadzają do paradoksów lub absurdów. Wówczas wykonywało się krok do tyłu, odwołując się do zasad bardziej podstawowych i na tej podstawie próbowano po raz kolejny zbudować coś, co będzie działać. Czyli stworzyć w końcu przepisy szczegółowe, wywodzone z zasad ogólnych, które uznawano za sprawiedliwe.

To, co wydarzyło się przy okazji wprowadzeniu stanu epidemii, jest zjawiskiem innym -całkowicie już o charakterze kataklizmu. Nagle okazało się, że nie ma hierarchii prawa, nie ma tych punktów, do których można się cofnąć, jeśli znajdziemy się w ślepym zaułku absurdu. Stało się tak dlatego, iż jednego dnia najważniejsze okazały się rozporządzenia, które w gruncie rzeczy w żaden merytoryczny sposób nie są umocowane w ustawach, czy wręcz wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego. Takiej rangi akty prawne stanęły w nad konstytucją i wszystkim innym. A wytyczne GIS w praktyce polegają na tym, iż na bieżąco zmieniane są na stronie internetowej tego organu administracji oraz na stronach innych ministerstw według stosownej branży. W ten sposób osiągnęliśmy stan, gdy już kompletnie nie da się nic przewidzieć, nie tylko jak prawo będzie rozumiane i wykonywane przez urzędników, ale nawet to, jak będzie wyglądać za 15 minut.
Przewidywanie efektów tego, jak stanowione przepisy będą skutkować z innymi, nieraz odległych dziedzin prawa uchwalonymi wcześniej, nigdy nie było silną stroną działalności rządzących. Teraz stało się po prostu niemożliwe. Można być pewnym, że piszący projekty ustaw i uchwalający je nawet nie próbują się o to kłopotać. Przykład z ostatnich dni o którym pisałem niedawno - Rządzący wymyślili sobie, iż w związku z zamknięciem żłobków i przedszkoli należy rodzicom przyznać zasiłki opiekuńcze. Na początku miało być to kilkanaście dni. Ten czas minął, zasady przedłużono przez ogłoszenie w mediach - czyli formalnie rodzice nie chodzili do pracy bez żadnej podstawy prawnej (sic!). W końcu z mocą wsteczną zalegalizowano to rozporządzeniem. Dla pracodawców była to trudna sytuacja, bo po pierwsze nie było pracowników, a po drugie nie można przewidzieć i zaplanować funkcjonowania firm. Teraz okazało się, iż pracownicy zwolnieni przez władzę z pracy dla opieki nad dziećmi za ten czas nabywali uprawnień urlopowych bo okresy w których nie wykonuje się pracy a za które przysługuje wynagrodzenie, powodują nabywanie uprawnień urlopowych. Innymi słowy, to pracodawca będzie musiał zapłacić jeszcze za te nabyte uprawnienia urlopowe.

Czy rządzący przewidywali taki skutek? Uważali za sprawiedliwe, takie dodatkowe obciążenie kosztami pracodawców? Czy właśnie w ogóle się nad takimi konsekwencjami nie zastanawiali? Jest im to obojętne?

Już padają głosy o tym, iż jesienią epidemiczne ograniczenia mogą powrócić. Czy rzeczywiście było tak, iż nowe zasady prawne regulowania wszystkiego ad hoc, bez żadnych tłumaczeń, aktami rangi wytycznych GIS musiało nastąpić, bo trzeba było natychmiast ratować życie milionów ludzi? Można powątpiewać.
Czy nie jest tak, że pod pozorem epidemii władza wprowadza zasady rządzenia całkowicie uznaniowego, realizującego cele, których rządzeni nie są w stanie zrozumieć ani poznać? Bo jak inaczej można interpretować obecna sytuację, gdy w pakiecie ustaw „tarczy” pojawiły się przepisy o niekaralności urzędników?

Zapytać trzeba też o ciągłe zmienianie poglądu. Maski potrzebne, maski niepotrzebne. Wesela czy baseny bezpieczne, a teraz z powodu wesel mają być zaostrzone restrykcje. Społeczeństwo przestaje w tej sytuacji przestrzegać pierwotnie lansowanych zasad, to teraz na przedsiębiorców próbuje się przerzucać egzekwowanie obowiązków. Wysokość kar ma zostać drastycznie podwyższona.

Można to tłumaczyć na dwa sposoby. Rząd nie panuje nad niczym. To całkowity chaos. Decyzje nie są podejmowane na podstawie merytorycznych (naukowych) przesłanek, a doraźnych bodźców. Ale jest też tłumaczenie inne. To jest działalność celowa. Ma nas to przyzwyczaić do tego, że władza dowolnie w każdym momencie może zmieniać sposób działania.

Stare przysłowia cisną się na usta: o naciąganiu struny, o kropli przelewającej, cierp ciało,i rewolucji która zjada….

W szóstym miesiącu pandemii, 3 sierpnia 2020 roku,
Ryszard Skotniczny