Reputation Management

Uporzadkowanie systemu prawnego po wprowadzeniu stanu epidemii

W Polsce, Europie i na świecie pojawia się coraz więcej głosów, że stan epidemii może powrócić. 

Jeśli rzeczywiście istnieje takie zagrożenie, najpilniejszą potrzebą jest poczynienie stosownych przygotowań. Wiosną decyzje podejmowano chaotycznie, doprowadzając np. do tego, że jednego dnia wolno było wchodzić do lasu, drugiego nie. A co najistotniejsze, ani w jednym, ani drugim wypadku nikt nawet nie próbował tłumaczyć, dlaczego...

 

Uważamy, iż obowiązek uruchomienia bardzo pilnych działań w tej sprawie spoczywa na Prezydencie, jako najwyższym gwarancie praworządności. Ponieważ, niestety, dotychczasowe doświadczenia z działaniem rady ministrów nie napawają optymizmem,  Prezydent powinien natychmiast podjąć działania, mające na celu skontrolowanie działań wiosennych, usunięcie z porządku prawnego aktów nielegalnych - oraz przygotowanie (korzystając ze swej inicjatywy ustawodawczej) rozwiązań prawnych na wypadek, gdyby okazało się, iż analogicznie do wiosny ma wyglądać sytuacja np. jesienią. 

Przede wszystkim w przyszłości nie może być kontynuowana praktyka polegająca na tym, iż podejmowane są nawet najbardziej strategiczne decyzje w oparciu o przesłanki, które są opinii publicznej kompletnie nie znane. Aż po wręcz groteskowy przykład, gdy minister zdrowia stwierdził, iż nie ma powodu ujawniać, z opinii jakich ekspertów korzysta, gdyż zastrzegli sobie oni anonimowość. 

Po drugie, przesłanki muszą być jasne dla wszystkich. Jakie okoliczności, konkretne wydarzenia (np. ilość zarażeń lub przypadków śmiertelnych w przeliczeniu na milion mieszkańców) spowodują zamknięcie szkół, co spowoduje unieruchomienie gospodarki, a kiedy i w jakich okolicznościach pojawia się obowiązek noszenia masek. Bez tego czeka nas ruina gospodarcza, gdyż podstawą takiej działalności jest możliwość planowania i przewidywania ryzyka. Jeśli wszystko pozostawione jest dowolnej decyzyjności władzy, de facto oznacza to upaństwowienie całej rzeczywistości, bo pewnym momencie państwo powinno przejąć odpowiedzialność za wszystko - skoro o wszystkim decyduje. 

W szczególności:

Uchylenia wymaga ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z dnia 5 grudnia 2008 roku (Dz. U. z 2020 roku, poz. 1239). Jej hybrydowy charakter, niby nie odwołujący się do przewidzianych przez konstytucję stanów nadzwyczajnych, a jednocześnie umożliwiający wprowadzanie rozwiązań, jakby taki stan obowiązywał, wprowadza chaos i wątpliwości co do statusu podstawowych kwestii prawnych. Za szczególnie patologiczną należy uznać jej nowelizację podjętą bezpośrednio z obecnym stanem epidemii. Wprowadziła ona całkiem niedopuszczalne prawnie rozwiązanie w postaci wytycznych Głównego Inspektora Sanitarnego dla poszczególnych branż regulujących zasady ich działania podczas epidemii. Akty takie nie są oczywiście źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Jednak w rzeczywistości, co z niedowierzaniem oglądaliśmy na własne oczy, władza posługiwała się tym narzędziem tak, iż wytyczne stały się wręcz szczytem systemu prawa, najsilniejszą regulacją. Zmieniane wręcz w czasie rzeczywistym, gdyż nie wymagającym żadnej promulgacji. Dla szeregowego obywatela oznacza to, iż w zasadzie w czasie rzeczywistym należałoby śledzić, co właściwie w tym momencie GIS zmienił z godziny na godzinę - gdyż zdarzały się nawet takie sytuacje na stronie internetowej ministerstwa rozwoju.

Po drugie nowelizacja ta utworzyła bardzo niezręczną delegację dla wydawania rozporządzeń. To właśnie te nieudane rozporządzenia, na dodatek ciągle zmieniane, były źródłem wielu konfliktów i nieporozumień. Na dodatek były całkowicie bezprawne, co obecnie zaczyna wychodzić w orzecznictwie sądów (osławiony wyrok sądu w Kościanie) - przy zagadnieniach np. takich, jak noszenie masek. Takie obowiązki muszą być w przyszłości jasno sformułowane (kiedy, gdzie, na kim spoczywa obowiązek i pod jakimi sankcjami). Rozwiązania obecnie przyjęte polegają w praktyce na pełnej dowolności władz, które mogą karać bądź według własnego uznania,, w gruncie rzeczy na zasadach całkowitej uznaniowości. 

Jeśli uchylenie tych wszystkich ułomnych aktów prawnych okazałoby się politycznie niemożliwe, prezydent powinien skorzystać ze swego prawa skierowania do Trybunału Konstytucyjnego. W wielu przypadkach ich sprzeczność z ustawą zasadniczą jest więcej niż oczywista, skoro np. rozporządzenia regulują kwestie, które muszą mieć umocowanie w ustawie, czy w ogóle zawierają normy, do których brak umocowania w ustawach. 

To samo dotyczy ustaw mających w założeniu stanowić ratunek dla gospodarki. Na wiosnę wydawano je tydzień po tygodniu, jako kolejne tzw. tarcze. Zawierają one zapisy niesłychanie chaotyczne, na dodatek dopisywano różne kwestie, które nie mają całkowicie nic wspólnego z epidemią, a nawet takie pomysły, jak zwolnienie z odpowiedzialności karnej urzędników. Co ma nadal obowiązywać, powinno zostać połączone w jeden spójny akt prawny, w szczególności przewidujący to, co może się stać w przyszłości tak, by potem znowu nie było przepychania przez sejm ustaw, których tak naprawdę nikt nie przeczytał i wszystkim pozostaje jedynie zdumienie odkryć w dzienniku ustaw. 

Uporządkowanie tego wątpliwego dorobku, uchylenie rzeczy zbędnych, nieudanych czy wprost jawnie bezprawnych powinno być wstępem, do stworzenia rozwiązań prawidłowych. Na bazie doświadczeń niedawnych miesięcy znowelizowane powinny zostać ustawy dotyczące stanów nadzwyczajnych tak, by można było je formalnie wprowadzić, skoro faktycznie zaistniały. Bez tego znowu mogą powstać całkiem nieoczekiwane problemy jak ten, że kraj prawie stracił instytucjonalnie głowy państwa, w wyniku zakończenia kadencji i braku wyboru następcy - co spowodowało konieczność przyjmowania rozwiązań nawet nie na granicy prawa, ale wprost bezprawnych (uchwała PKW mówiąca, iż wybory nie były możliwe, bo nie było kandydatów). 

Jeśli takie działania nie zostaną podjęte, nasze państwo będzie się nadal ześlizgiwać w czeluść nieskuteczności, bałaganu i śmieszności. Nie trudno sobie wyobrazić, co by się wydarzyło, gdyby faktycznie zaistniała groźna populacyjna epidemia. Po tym, jak to przede wszystkim działania władz państwowych wywołały masowo w Polakach przeświadczenie, że przepisów epidemicznych nie należy traktować serio. Nie da się traktować serio np. przepisów o noszeniu masek, skoro władza raz dokonuje policyjnych pacyfikacji pielgrzymki, łapanek w sklepach czy autobusach - a w tym samym czasie odbywają się całkowicie nie zakłócane mitingi wyborcze. 

22 lipca 2020r.

 

Damian Bańka, Prezes regionu podkarpackiego Partii KORWIN

Ryszard Skotniczny, Wiceprezes regionu podkarpackiego Partii KORWIN

Joanna Suska, Prezes okręgu rzeszowskiego partii KORWiN