Reputation Management

Aż strach się bać...

Aż strach się bać…

Długo zwlekałem z opublikowaniem tego komentarza licząc, że ktoś w rządzącej koalicji w ostatnim momencie zachowa się rozsądnie – jednak wygląda na to, że niestety moja nadzieja była płonna…

Każdy z nas zastanawia się zawsze w grudniu co przyniesie nam Nowy Rok – jednak obecnie dominują raczej obawy niż nadzieja. Wygląda na to, że kolejny raz Polska cofnie się do epoki realnego socjalizmu co trudno nie zauważyć skoro rząd będzie nadal regulował ręcznie ceny energii poprzez brak zgody dla firm energetycznych na realnie niezbędny poziom podwyżki nie dając im przez to szansy na uzyskanie środków na remont i rozbudowę sieci.  Z innych zamiarów na szczęście nie jest jeszcze wdrożony pomysł z wakacji gdy Ministerstwo Rolnictwa proponowało wprowadzenie cen referencyjnych dla wybranych grup owoców, warzyw i produktów rolnych a skupowanie ich poniżej cen ustalonych przez resort miało być prawnie zabronione. Trudno nie odnieść wrażenia że w UE też czasem rozsądek zanika skoro nadal rolnicy otrzymują dopłaty za ugorowanie ziemi – czyli podatnicy w UE a więc i w Polsce płacą rolnikom za nic nie robienie - czyli nie produkowanie żywności.

Jednak te wskazane powyżej i inne nie mające nic z rozsądkiem wspólnego działania znikają w cieniu najbardziej irracjonalnych decyzji jakie pracującym obywatelom aplikuje właśnie nasz rząd.

 

Określanie płacy minimalnej jest być może uzasadnione – jednak od kliku lat wygląda na to, że to tak naprawdę działania zmuszające do płacenia wyższych wynagrodzeń głównie sferę publiczną, gdyż trudno sobie wyobrazić przedsiębiorcę, który nie płaci ceny rynkowej za pracę – w szczególności gdy od kilku lat firmy mają tak wielkie problemy z rekrutacją i zatrudnianiem pracowników, że bez zatrudnionych m. in. dzięki wprowadzeniu specjalnych ułatwień dla poszukujących prace obywateli Ukrainy dzisiaj wiele zakładów pracy ograniczałoby produkcję. Nikogo nie dziwi już też zatrudnianie Wietnamczyków czy Filipińczyków – a firmy rekrutujące jeżdżą po całym globie w poszukiwaniu nowych źródeł siły roboczej dla polskich fabryk.

Tymczasem mamy kolejny skokowy – tym razem aż o 15% (!) - wzrost płacy minimalnej wprowadzany pod hasłem dorównywania wynagrodzeniom Europy Zachodniej – rządzący uznali bowiem, iż zmniejszenie różnicy poziomu życia Polaków w stosunku do państw nie zalanych po II Wojnie Światowej czerwoną zarazą da się uregulować dekretem - niestety są znane takie działania i ich skutki – jak choćby w Korei Południowej w ostatnim roku skokowy wzrost płacy minimalnej zakończony masowymi zwolnieniami osób zatrudnionych w handlu, protestami zarówno pracowników, jak i pracodawców, a także próbami omijania wymogów zbyt szybko rosnącego wynagrodzenia minimalnego. 

Nie da się również uniknąć efektów tej wynikającej z politycznego wyrachowania okresu wyborczego decyzji takich jak skokowy wzrost inflacji oraz presja na podwyżki od osób zarabiających dotychczas nieznacznie powyżej minimalnej płacy. Jest prawie pewne, że części przedsiębiorstw nie uda się zapewne podnieść cen na swoje produkty i usługi co zaowocuje zwolnieniami pracowników lub w skrajnych przypadkach bankructwem firm. 

Niestety - znacznie większe zagrożenie destabilizacji niesie mało dotąd zauważalna w przekazie medialnym ogłoszona także w trakcie kampanii wyborczej zmiana opodatkowania młodych osób do 26 roku życia – pod hasłem „podniesiemy młodym płace to nie wyjadą za granicę” młode osoby pracujące w naszym kraju nie płacą od kilku miesięcy podatku od wynagrodzeń – czyli uzyskały od Rządu z początkiem września 2019 r. ulgę podnoszącą ich zarobki netto o 20% , a od stycznia 2020 r. otrzymają po 4 miesiącach kolejne 15% - więc jak łatwo policzyć w przeciągu 5 miesięcy ich zarobki netto za godzinę pracy wzrosną w sumie o 40% !!! - no to już chyba nie wymaga jakiegokolwiek komentarza…

Należy postawić pytanie - czy którykolwiek z decydentów pomyślał choć przez chwilę jak zareagują pracujący w wieku ponad 26 lat – gdy nagle ich młodszy kolega lub koleżanka zarabia znacznie więcej już od pierwszego dnia pracy od osoby z kilkuletnim stażem i doświadczeniem? Pomijając kwestie czysto ludzkie – czy trudno wyobrazić sobie natychmiastowe zmasowane oczekiwania podwyżek – bo jak racjonalnie uznać, iż osoba doświadczona z kilkuletnim stażem, często utrzymująca dzieci ma zarabiać mniej niż początkujący na zawodowej ścieżce młody człowiek?

Nie można też nie wspomnieć o regionach uboższych – gdzie tak ogromny wzrost płacy minimalnej spowoduje wielokrotnie większe problemy niż w wielkich aglomeracjach.

Aby nie pozostawać tylko w sferze czarnych myśli i narzekań – przypomnę że można inaczej zapewnić obywatelom znacząco wyższe zarobki netto na rękę pozostawiając im decyzję na co wydadzą zarobione pieniądze a rząd na sfinansowanie swoich działań pozyska środki z VAT, akcyzy od wydatkowanych przez nas  pieniędzy:

Od kilku lat jest proponowany prosty i czytelny system podatkowy który wzmocni konkurencyjność naszej gospodarki, obniży koszty pracy oraz radykalnie podniesie płace netto o około 20%

Należy zmienić system podatkowy i zreformować system emerytalny poprzez:

  • likwidację ZUS
  • wprowadzenie emerytury obywatelskiej z zachowaniem dotychczasowego poziomu świadczeń dla obecnych emerytów
  • wprowadzenie zryczałtowanego podatku od wynagrodzeń płaconego przez pracodawcę
  • Ujednolicić stawkę VAT

Taki system:

  • radykalnie zwiększy zarobki netto Polaków pozwalając im samodzielnie decydować na co chcą wydawać zarobione pieniądze
  • zakończy manipulacje i oszustwa na stawkach VAT
  • pozwoli zmniejszyć koszty obsługi poboru podatków
  • radykalnie uprości relacje pomiędzy Państwem a Obywatelami

Pozostaje wierzyć, iż zawieje wiatr rozsądku i zamiast ręcznie majstrować przy gospodarce pozwolimy aby rynek sam się regulował, a Polacy znani ze swej kreatywności i pracowitości bez “pomocy” będa zmniejszać różnice zarobków i poziomu życia do rozwiniętych krajów europy zachodniej

Ryszard Skotniczny,

18 grudnia 2019 r.