Reputation Management

Niewidoczna rewolucja

Sięgając w głęboką już dla wielu Polaków historię, po 1989 roku trzeba było zmienić bardzo duże obszary prawa tak, by w Polsce mogła zacząć funkcjonować normalna, nie państwowa przedsiębiorczość.

Od początku przemian przedsiębiorcy narzekali na to samo - nawet w pierwszej kolejności nie na to, że przepisy ciągle się zmieniają, czy że podatki rosną- zawsze podstawowym problemem było to, iż nie dało się przewidzieć, w jaki sposób one będą działać i co zrobią z nimi urzędnicy.

Minione trzydzieści lat to ciągłe dochodzenie do punktu, gdy przepisy doprowadzają do paradoksów lub absurdów. Wówczas wykonywało się krok do tyłu, odwołując się do zasad bardziej podstawowych i na tej podstawie próbowano po raz kolejny zbudować coś, co będzie działać. Czyli stworzyć w końcu przepisy szczegółowe, wywodzone z zasad ogólnych, które uznawano za sprawiedliwe.

Wielokrotnie karani - recydywiści czy filary?

Od czterech miesięcy przeżywamy pandemię a jej niszczycielska siła nie ma sobie równych od dziesięcioleci. Obrona miejsc pracy - źródła utrzymania dla rodzin wydaje się być bezsprzecznie najważniejszym celem obok wsparcia dla tych którzy sami nie dadzą rady obronić przed jej skutkami siebie i swojej rodziny.

Z rosnącym niepokojem przez te 120 dni obserwowaliśmy działania które jak dotąd poza wspieraniem dotacjami płac pracowników bronią miejsc pracy tak naprawdę głownie poprzez zadłużanie tysięcy przedsiębiorstw - bezsilnych, stojących pod ścianą nawet nie wprost z winy COVID - ale przede wszystkim w wyniku decyzji władz zakazujących im działania z uwagi na dobro wspólne..

W Polsce, Europie i na świecie pojawia się coraz więcej głosów, że stan epidemii może powrócić. 

Jeśli rzeczywiście istnieje takie zagrożenie, najpilniejszą potrzebą jest poczynienie stosownych przygotowań. Wiosną decyzje podejmowano chaotycznie, doprowadzając np. do tego, że jednego dnia wolno było wchodzić do lasu, drugiego nie. A co najistotniejsze, ani w jednym, ani drugim wypadku nikt nawet nie próbował tłumaczyć, dlaczego...

Co dalej z Prawicą w Polsce?

Nie trzeba być uważnym obserwatorem by zauważyć jak zmieniła się nasza scena polityczna w ostatnich miesiącach. Dzisiaj trudno nie uznać, iż na prawo od zagubionej, nie posiadającej wiarygodnego programu i skupiającej się głównie na propagandzie anty-PIS Platformy Obywatelskiej oraz Koalicji Polskiej z rozgromionym liderem PSL dla Polaków o prawicowych poglądach jedyna realną reprezentacją jest dzisiaj rosnąca z każdym dniem w siłę Konfederacja.

Krajobraz po bitwie

Wyborczą batalię zakończyła PKW ogłaszając wyniki - lecz wbrew retoryce obu stron, nie były to wybory nad kierunkiem cywilizacyjnym.
Obecnie przecież najistotniejsze procesy w tym zakresie rozgrywają się w związku z tym, co robi się z państwem i prawem pod pretekstem zwalczania epidemii. Uchwalanymi na szybko ustawami po cichu dokonano tu fundamentalnych zmian polegających na tym, iż najwyższym prawem stały się zmieniane wręcz z godziny na godzinę wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego. A o to akurat przed drugą turą nikt nawet nie próbował się spierać.

Po raz kolejny rząd na 2 dni przed terminem powrotu do pracy ogłasza przedłużenie zasiłku dla rodziców dzieci do 8 lat.

Nagle, bez ostrzeżenia, z niewiadomych powodów, przy wszechobecnym rozluźnieniu restrykcji, podczas propagacji "odmrażania" gospodarki.

Taki sposób rządzenia pokazuje całkowity brak szacunku dla pracodawców, którzy nagle znowu muszą w 2 dni znaleźć zastępstwa lub zatrudnić nowych pracowników. To także spychanie matek w strefę bezrobocia, bo czy na pewno wszystkie znajdą prace  po ponad 3 miesiącach nieobecności?

Chrześcijanie - kiedy znów będziecie rozsądni i solidarni

Od wielu tygodni na naszej scenie politycznej dokonuje się cud wyborczych prezentów oraz obietnic, a gdyby wszystkie się spełniły, raj na ziemi za życia byłby na dotknięcie ręki.
Rozsądek nakazuje jednak przefiltrować ziarno od plew, ocenić na co nas stać a co jest lekkomyślnym rozdawnictwem i rozróżniać wieszanie gruszek na wierzbie od zbioru owoców pracy.

Niestety liderzy politycznej walki nie prezentują się tu zbyt dobrze - słaba opozycja bez porywającego programu i rządzący, którzy uznali, iż ważniejsze jest wspierania wybranych grup społecznych od solidarnego wspierania walki ze skutkami pandemii wszystkich płacących podatki.

BON Turystyczny - nadzieja czy miraż?

Z duża nadzieją najbardziej dotknięta przez COVID19 branża turystyczna czeka na uruchomienie anonsowanego ponad miesiąc temu bonu turystycznego. Konkretne założenia tego cennego programu pojawiły się w mediach - czekając na finalne przepisy trudno jednak nie uznać, iż mamy na razie projekt według którego z powodu terminu ważności  bonu zakładanego aż na 2 lata pomoc może przyjść za późno - podczas gdy branża potrzebuje gości już teraz, w szczególności przez najbliższy rok (za 2 lata turyści mogą bowiem nie mieć już gdzie zrealizować tych wspaniałych bonów...).

Krajobraz po 2 miesiącach.

Czy naprawdę wiemy dokąd zmierzamy?

Polacy są zdezorientowani - w jednych miejscach (duże miasta) gdzie na ulicach dopiero co stały patrole policji i karały za wyjście z domu mieszkańcy tłumnie wylegli na ulicę lub wyjechali na łono natury - a w innych ( w szczególności na prowincji) życie wciąż toczy się jakby w kosmosie - w praktyce poza kolejkami do sklepów i maskami na twarzach przechodniów pandemii właściwie nie widać

DEMOKRACJA TO NIE PARTIOKRACJA

Stan epidemii nie uzasadnia chyba paroksyzmów politycznych, z którymi mamy do czynienia od kilkudziesięciu dni. Okazało się, że struktura państwa nie jest gotowa sprostać takim wyzwaniom. Mimo, iż trudno mówić o jakimś stanie ekstremalnym - rządzący twierdzą nawet, iż nie ma przesłanek dla wprowadzenia stanu wyjątkowego.

 A jednak trudno uznać za normalne wszystko to, co dziej się z legislacją jak i z wyborami prezydenckimi. Wprowadzane są rozporządzenia z całkowicie absurdalnymi przepisami, zmienianymi wkrótce (wchodzenie do lasu), czy nawet praktycznie w trakcie ogłaszania rozporządzeń (odprawianie nabożeństw przez księży w maskach).

Jeszcze gorzej jest z ustawami. Nie można stworzyć sensownych projektów - zapisy merytoryczne są niedopracowane, a do tego nie wiadomo kto dopisuje do ustaw postanowienia w rodzaju wyłączania odpowiedzialności urzędników. Procedura to już zupełna zgroza. Posłowie głosują nad setkami stron przepisów, których nie mieli nawet możliwości przeczytać. Wszystko to jest jedną wielką fikcją - trudno właściwie powiedzieć, jakie będą realne skutki podejmowanych działań.

Jeśli uznać, iż bałagan który powstał nie jest adekwatny do zagrożenia, trzeba zapytać o jego faktyczne przyczyny. Diagnoza wydaje się jasna. Stan kryzysu, może nie znikomego, ale też nie zagrożenia egzystencjonalnego udowodnił niewydolność systemu politycznego. Jego istota to partiokracja, polegająca na stopniowym eliminowaniu klasycznych władz publicznych na rzecz dominacji partii. 

Uczciwość nakazuje solidarność!

Z każdym dniem otaczająca nas codzienność zmienia się nie do poznania - choć jeszcze trochę za mgłą, niezbyt ostro - jednak trudno nie zauważyć, że za kilka tygodni lub miesięcy będziemy żyli w całkiem nowych realiach - na nie wiadomo jak długo zmieni się cały świat.

Koszty gospodarcze będą ogromne, a szczególnie mocno dotknięte będą niestety regiony uboższe. 

Dlatego działania muszą wspierać wszystkich - nie  ma bowiem gorszych i lepszych Polaków - jednak niestety pierwsze tygodnie nie potwierdzają takiego solidarnego podejścia rządu, parlamentarzystów i samorządów.

Sfinansowanie kosztów zatrzymania przedsiębiorstw w marcu w praktyce wyłącznie na koszt firm dotkniętych bezpośrednio przez skutki koronawirusa trudno uznać za uczciwe - w szczególności gdy to Państwo zakazało lub ograniczyło ich działalność dla dobra całego społeczeństwa - a następnie nie dość że nie zamierza im zrekompensować strat to od kwietnia wspiera w zróżnicowanym wymiarze wybrane grupy według niezrozumiałego klucza,  po uważaniu - za nic mając podstawowe założenie solidarnego współdziałania i wzajemnego wspierania

Kto naprawdę zapłaci?

Z zaskoczeniem w poniedziałkowy poranek usłyszeliśmy jak Michał Dworczyk potwierdził w porannej rozmowie w RMF, iż jednym z istotnych powodów nie ogłaszania stanu nadzwyczajnego jest konieczność wypłaty odszkodowań dla przedsiębiorstw nie działających w wyniku ogłoszonych ograniczeń... Potwierdził to też Wicepremier Gowin.

Trudno nie odczytać tych słów w inny sposób: czyli rząd nie ogłosił stanu nadzwyczajnego między innymi dlatego by kosztów pandemii nie finansować z budżetu co oznacza, że chce aby je poniosły firmy…! - czy ogłoszone alibi, iż nie stać nas na wypłacanie odszkodowań korporacjom zagranicznym ma oznaczać iż można przy okazji zabić firmy polskie - mniejsze , słabsze, nie mające takich zasobów jak międzynarodowe koncerny, które bez realnego wsparcia - po prostu nie przetrwają?

Pytanie niestety retoryczne - oby nie prorocze...

Ryszard Skotniczny, 

W drugim miesiącu epidemii w Polsce, 6 kwietnia 2020 r