Reputation Management
Szanowny Pan Adam Abramowicz
Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców
 
W nawiązaniu do dyskusji podczas dzisiejszych obrad Zespołu Roboczego ds. Turystyki, Przemysłu Spotkań i Czasu Wolnego których tematem były „Certyfikaty zdrowotne” , podczas których reprezentowałem Stowarzyszenie Hotele Historyczne w Polsce zwracam się z prośbą o pilną interwencje w związku z nakładanymi przez Rząd obowiązkami na przedsiębiorców z branży turystycznej i ich pracowników w zakresie uzależniania od potwierdzenia zaszczepienia się ilości obsługiwanych klientów - limitów dostępności usług dla gości hoteli, restauracji, uczestników przyjęć, imprez szkoleń i konferencji i korzystania z innych usług.
Pozyskiwanie danych na temat faktu szczepienia gości hotelowych związane jest z całym szeregiem problemów. Pomijając nawet wymiar praw człowieka, gwarancji konstytucyjnych (od czego trudno przecież abstrahować) - dotyczą one bardzo wielu aspektów pragmatycznych. Ich rozpatrzenie powinno nastąpić przede wszystkim na gruncie regulacji rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/we (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) z dnia 27 kwietnia 2016 r. (Dz.Urz.UE.L Nr 119, str. 1).
Zgodnie z nim, przetwarzanie danych osobowych dotyczących zdrowia jest co do zasady zabronione (art. 9 ust. 1). Dalej rozporządzenie stanowi o szeregu wyjątków, które polegają przede wszystkim na działaniach władz publicznych. Po drugie, na zgodzie samej osoby, której dane dotyczą. Jeśli więc hotele miałyby obowiązek przetwarzania takich danych osobowych oznaczałoby to, iż musiałyby uzyskiwać przewidzianą prawem formę zgodę gość lub uzyskać uprawnienia podmiotu wykonującego władztwo publiczne.
Jeśli realizowana miałaby być ta druga ewentualność, musiałoby to znaleźć jasny wyraz w przepisach i to raczej rangi ustawowej. Za niedopuszczalne należałoby uznać, gdyby (jak przez ostatnie kilkanaście miesięcy) władze chciały czynić takie rzeczy drogą przepisów samoistnych rozporządzeń (czyli takich, które nie posiadają umocowania ustawowego). Wówczas bowiem odpowiedzialność za zbieranie danych osobowych wobec osób, których one dotyczą i tak spoczywałaby na podmiotach prowadzących hotel.
Wykluczona wydaje się możliwość, wykonywania prawnych przywilejów przez zaszczepionych i dyskryminowania niezaszczepionych bez zbierania takich danych. Pomijając już nawet kwestię uprawnień do legitymowania, możliwości delegowania takich uprawnień na pracowników, bez sporządzania stosownych rejestrów podmiot prowadzący hotel nie będzie w stanie obronić się przed zarzutem nadużyć ze strony administracji publicznej i służb.
Zagadnienia te wymagałyby szczegółowej analizy.
Zasadną wydaje się jednak już na wstępie hipoteza, iż próba ustanowienia bardzo szczegółowych niezbędnych przepisów tak, by jednocześnie były one praktycznie niewykonalne, skazuje podobne koncepcje na niepowodzenie. Ewentualnie w praktyce i tak będą one całkowitą fikcją.
Natomiast dla wykonywania działalności hotelarskiej będzie to zawsze podstawa stawiania zarzutów, od których nie sposób będzie się obronić. Z jednej strony goście będą się domagać wykonywania praw, z drugiej będzie to oznaczało branie na siebie nieprzewidywalnych ryzyk przez podmiot prowadzący hotel.
 
02.06.2021r.
 
Z poważaniem,
Ryszard Skotniczny
 
Do wiadomości:
Hotele zrzeszone w Stowarzyszeniu Hotele Historyczne w Polsce; Media; Organizacje zrzeszające przedsiębiorców branży turystyczne
"Rada Liderów Konfederacji wzywa rząd Mateusza Morawieckiego do uznania wyroku TSUE za nieobowiązujący".
 
Istnieje wspólny mianownik w tym, co robi TSUE i Konfederacja. Według znanej recepty Świetlickiego, TSUE zdelegalizował tramwaj, czyli kopalnię Bełchatów. Na co Konfederacja proponuje zdelegalizować, uznać za nieistniejący - TSUE.
Nie ma raczej wątpliwości, iż na właśnie taką reakcję po stronie polskiej oczekiwał sam TSUE. Różnica taka, że działanie TSUE pewnie faktycznie spowodują zniknięcie kopalni, natomiast nie przyjmowanie do wiadomości istnienia TSUE, pewnie nic nie spowoduje.
Dlatego jeśli w Unii chcą eskalacji konfliktu z Polską, jest to świetny pomysł, ale czy Polska chce takiego konfliktu? Ugramy na tym? Ugrać ma Konfederacja, czy Polska?
Rzecz jasna, uwielbiamy koncepcję first to fight i trudno oprzeć się pokusie, że Polska rozbije w pył TSUE. Z historii wiadomo jednak, iż ta koncepcja często się nie sprawdza i na końcu naszemu krajowi zostaje do zapłacenia rachunek za przelicytowanie (vide np. nowelizacja ustawy o IPN 2017).

Nowy Ład - powrót do socjalizmu

 Słuchając zapowiedzi o planowanym zwiększeniu kwoty wolnej od podatku można było mieć nadzieję że zmierzamy ku normalności – jednak niestety tak się nie stanie – coś zostanie dane – coś zabrane  (brak możliwości odliczenia składek zdrowotnych które przy okazji staną się liniową danin).  Mniej podatków od wynagrodzeń zapłacą  mniej zarabiający i to jest słuszne.

Ale - bardziej aktywni, zaradni, przedsiębiorczy i w związku z tym zarabiający więcej – zapłacą więcej podatków – i z tego będzie więcej pieniędzy na socjal i  dla urzędników; na kolejne +++ dla potrzebujących i nie potrzebujących;  dla wymagających wsparcia  i dla cwaniaków wykorzystujących system – będzie jeszcze  więcej do dzielenia i rozdawania  - a to przecież „ siła władzy” polityków.

 Nasz kraj będzie miał świetlaną przyszłość:

Polska bez klasy średniej, w objęciach krajowych państwowych koncernów oraz koncernów światowych (dopuszczonych do polskiego rynku przez obłaskawionych polityków).

 Może tylko zastanowić fakt, iż na całym świecie rozwój generują  nowe technologie

KPO - szansa czy zagrożenie dla polskich prywatnych przedsiębiorców?
 
Ratyfikacja 4 maja rozszerzenia uprawnień Unii była przede wszystkim decyzją polityczną. Obecny kształt Unii, kierunek w jakim się rozwija, są co najmniej dyskusyjne.
 
Nasz problem polega jednak na tym, iż to, tak naprawdę, zostało przesądzone w momencie wprowadzenia obecnych traktatów o Unii. Jeśli ktoś je czytał już od wielu lat wiedział, że to pójdzie mniej więcej w takim kierunku. Ten kolejny krok, jaki sejm uczynił 4 maja, nie jest żadnym przełomem, tylko konsekwencją wcześniejszych decyzji.
Czy ten kierunek można przełamać co do zasady?
Na dwa sposoby. Cała Unia musi zadecydować, że chce jednak być czymś innym - albo Polska musi uznać, że w takim razie, nie chce być w takiej Unii.
Czy nam się to podoba, czy nie, oba te rozwiązania są w tym momencie chyba nie możliwe…
Jeśli rozmawiamy więc o polityce realnej, nawiązując do nazwy pierwszych formacji tworzonych przez Janusza Korwina Mikke i Stanisława Michalkiewicza, to odpowiedzieć musimy sobie raczej na pytanie:
czy coś da się zrobić w tej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy?

Bezwstyd ustawy 539 - Władza może wszystko a nawet więcej?

(ostrzeżenie: tekst zawiera treści więcej niż na 7 sekund czytania…)

Daleko poza bieżącą politykę wykracza pytanie, czy to przedsięwzięcia w rodzaju 500+ dało obecnie rządzącym w oczach Polaków przyzwolenie, na zaskakujące działania podejmowane pod pozorom epidemii. Fatalna jakość wydawanych w związku tym przepisów prawnych każe podejrzewać, iż było to działanie celowe. Ustawy i inne unormowania zmieniane wręcz co kilka godzin, kompletnie absurdalne zakazy (np. wstępu do lasu, czy pięciu osób w kościele, niezależnie od wielkości budynku). Aż po zadziwiająco szczere przyznanie w ostatnich dniach przez szefa GIS Jarosława Pinkasa, że noszenie masek nie ma w sumie jako podstawowego, celu zdrowotnego, a raczej dyscyplinujący (sic!). Na koniec, władza najbezczelniej przepycha właśnie przez sejm prawo mówiące, iż urzędnicy i politycy niezależnie co czynią, nie może być uznane za przestępstwo, jeśli służyło zwalczaniu epidemii (projekt 539). Głosownie nad tym ma odbyć się w przyszłym tygodniu.

Politycy lubią ogłaszać sukcesy finansowe negocjacji w Brukseli. Potem następuje przełożenie tego na konkrety i od wielu lat już wiemy, iż pieniądze często rozchodzą się według podejrzanych reguł.

Najnowsza pula to aż  57 mld euro tzw. Instrumentu na Rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności.

Jak wyjaśniła minister Małgorzata Jarosińska-Jedynak:  "Chcemy, żeby do Polski napłynęły dodatkowe środki finansowe na działania wzmacniające gospodarkę i społeczeństwo po pandemii oraz tworzące trwałe podstawy wzrostu. W tym celu w Polsce przygotowujemy Krajowy Plan Odbudowy”.

Niewidoczna rewolucja

Sięgając w głęboką już dla wielu Polaków historię, po 1989 roku trzeba było zmienić bardzo duże obszary prawa tak, by w Polsce mogła zacząć funkcjonować normalna, nie państwowa przedsiębiorczość.

Od początku przemian przedsiębiorcy narzekali na to samo - nawet w pierwszej kolejności nie na to, że przepisy ciągle się zmieniają, czy że podatki rosną- zawsze podstawowym problemem było to, iż nie dało się przewidzieć, w jaki sposób one będą działać i co zrobią z nimi urzędnicy.

Minione trzydzieści lat to ciągłe dochodzenie do punktu, gdy przepisy doprowadzają do paradoksów lub absurdów. Wówczas wykonywało się krok do tyłu, odwołując się do zasad bardziej podstawowych i na tej podstawie próbowano po raz kolejny zbudować coś, co będzie działać. Czyli stworzyć w końcu przepisy szczegółowe, wywodzone z zasad ogólnych, które uznawano za sprawiedliwe.

Wielokrotnie karani - recydywiści czy filary?

Od czterech miesięcy przeżywamy pandemię a jej niszczycielska siła nie ma sobie równych od dziesięcioleci. Obrona miejsc pracy - źródła utrzymania dla rodzin wydaje się być bezsprzecznie najważniejszym celem obok wsparcia dla tych którzy sami nie dadzą rady obronić przed jej skutkami siebie i swojej rodziny.

Z rosnącym niepokojem przez te 120 dni obserwowaliśmy działania które jak dotąd poza wspieraniem dotacjami płac pracowników bronią miejsc pracy tak naprawdę głownie poprzez zadłużanie tysięcy przedsiębiorstw - bezsilnych, stojących pod ścianą nawet nie wprost z winy COVID - ale przede wszystkim w wyniku decyzji władz zakazujących im działania z uwagi na dobro wspólne..

W Polsce, Europie i na świecie pojawia się coraz więcej głosów, że stan epidemii może powrócić. 

Jeśli rzeczywiście istnieje takie zagrożenie, najpilniejszą potrzebą jest poczynienie stosownych przygotowań. Wiosną decyzje podejmowano chaotycznie, doprowadzając np. do tego, że jednego dnia wolno było wchodzić do lasu, drugiego nie. A co najistotniejsze, ani w jednym, ani drugim wypadku nikt nawet nie próbował tłumaczyć, dlaczego...

Co dalej z Prawicą w Polsce?

Nie trzeba być uważnym obserwatorem by zauważyć jak zmieniła się nasza scena polityczna w ostatnich miesiącach. Dzisiaj trudno nie uznać, iż na prawo od zagubionej, nie posiadającej wiarygodnego programu i skupiającej się głównie na propagandzie anty-PIS Platformy Obywatelskiej oraz Koalicji Polskiej z rozgromionym liderem PSL dla Polaków o prawicowych poglądach jedyna realną reprezentacją jest dzisiaj rosnąca z każdym dniem w siłę Konfederacja.

Krajobraz po bitwie

Wyborczą batalię zakończyła PKW ogłaszając wyniki - lecz wbrew retoryce obu stron, nie były to wybory nad kierunkiem cywilizacyjnym.
Obecnie przecież najistotniejsze procesy w tym zakresie rozgrywają się w związku z tym, co robi się z państwem i prawem pod pretekstem zwalczania epidemii. Uchwalanymi na szybko ustawami po cichu dokonano tu fundamentalnych zmian polegających na tym, iż najwyższym prawem stały się zmieniane wręcz z godziny na godzinę wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego. A o to akurat przed drugą turą nikt nawet nie próbował się spierać.

Po raz kolejny rząd na 2 dni przed terminem powrotu do pracy ogłasza przedłużenie zasiłku dla rodziców dzieci do 8 lat.

Nagle, bez ostrzeżenia, z niewiadomych powodów, przy wszechobecnym rozluźnieniu restrykcji, podczas propagacji "odmrażania" gospodarki.

Taki sposób rządzenia pokazuje całkowity brak szacunku dla pracodawców, którzy nagle znowu muszą w 2 dni znaleźć zastępstwa lub zatrudnić nowych pracowników. To także spychanie matek w strefę bezrobocia, bo czy na pewno wszystkie znajdą prace  po ponad 3 miesiącach nieobecności?